Mają Polskę w sercu

Młodzież z obwodu iwanofrankiwskiego odwiedza Opolszczyznę. W trakcie warsztatów poznaje historię Polski, uczy się języka polskiego. W Opolu młodzi zwiedzali stare miasto i zabytki stolicy regionu, spotkali się też z marszałkiem województwa Andrzejem Bułą.

To już jedenasty raz z Ukrainy do Polski przyjechała młodzież mająca polskie korzenie. – Jest to naturalny kontakt, możliwość budowania więzi z polską kulturą i tradycją – mówi Krzysztof Pawlak, koordynator projektu z Fundacji Piastun.

Młodzież, która przyjechała na warsztaty, na co dzień uczy się języka polskiego. Pochodzą głównie z terenów dawnego Stanisławowa. – Znajomość języka ułatwia im podjęcie decyzji studiowania w Polsce – dodaje Krzysztof Pawlak.

W tej chwili w całym projekcie uczestniczy 35 osób. Jest też grupa wolontariuszy skupionych wokół fundacji – niejednokrotnie są to osoby, które mają korzenie kresowe.

 

Polska to dobre miejsce studiowania

Julia Stefiuk z Tłumacza na Ukrainie w Opolu jest pierwszy raz. – Uczymy się pisać i mówić po polsku. Uczestniczymy w licznych warsztatach. Graliśmy również na instrumentach polskie piosenki. Widzę wśród swoich znajomych, że często wybierają Polską na miejsce swojej edukacji. Uniwersytety w Polsce dają gwarancje dyplomu honorowanego w całej Unii Europejskiej – tłumacz Julia Stefiuk, która będzie studiować na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Ceni sobie standardy uczenia i wyższy poziom nauczania.

Wielokrotnie w Opolu był Roman Hawryłko. Najbardziej cieszą go zajęcia z rozwoju cech osobistych i liderskich. – Uczymy się pracować w zespole. Mamy wiele spotkań, które pozwalają nam nabrać pewności – mówi. Opolszczyzna jest dla niego bardzo atrakcyjna. Interesuje jego życie w mniejszych miejscowościach. Przyznaje, że coraz łatwiej wyjechać i studiować w Polsce jest również młodzieży, która nie ma Karty Polaka. – Często również młodzi Ukraińcy, którzy nie mają polskich korzeni znakomicie posługują się językiem polskim – mówi Hawryłko.

 

Chcą uczyć się polskiego

Denys Jakubowski podejrzewa, że ma polskie korzenie. – Jestem pierwszy raz w Polsce. Wszystko mnie tutaj interesuje. Na Ukrainie mówi się, że jesteście niewielkim, ale pięknym krajem. Macie morze, góry, jeziora, czego chcieć więcej – mówi. Zaznacza, że wielu jego kolegów ma duże ambicje i przykłada wiele wagi do nauki i wiedzy.

Bardzo dobre relacje w trakcie warsztatów potwierdza Maciej Pawlak, wolontariusz z Polski. – Organizujemy różne wydarzenia, dbamy o naszą kulturę  i dialog międzynarodowy. Szukamy tego, co jednoczy i likwidujemy bariery. Mieszkam w Opolu, ciekaw jestem jak koledzy z Ukrainy postrzegają Polską. Widzę, jak ważna jest dla nich przynależność do naszego kraju. Ta polskość tam jest – dodaje Maciej Pawlak.

Młodzież z Ukrainy wraz z młodzieżą z polski spotyka się od kilku lat. Cenią sobie nie tylko poznanie historii Polski, ale również nowe kontakty z rówieśnikami.

 

Zachwycić się językiem polskim

– Zawsze, kiedy słucham młodych ludzi wypowiadających się tak piękną polszczyzną, wspominam mój pobyt w Solecznikach na Litwie czy w Stanisławowie na Ukrainie. Cudowny dobór słów, piękna interpunkcja – zachwyca się marszałek województwa Andrzej Buła. Przyznaje, że człowieka, którego na co dzień otaczają skróty słowne, niewłaściwy dobór słów, piękna mowa polska zaskakuje. – Można to porównać do dobrze napisanego tekstu piosenki – dodaje marszałek.

Jak podkreśla Andrzej Buła, jest niezwykle wdzięczny Krzysztofowi Pawlakowi za inicjatywę, która trwa już od 11 lat. – Cieszę się, że ciągle znajduje w sobie siły, aby zapraszać młodych ludzi z Ukrainy, którzy uczą się tam języka polskiego. Pobyt w Polsce sprawia im ogromną radość. Ogromnie cieszy mnie również, że w mieście Tłumacz powstała szkoła języka polskiego – mówi .

 

Nikt nie chodzi na wagary

Alina Czirkowa prowadzi w Tłumaczu weekendową szkołę języka polskiego. W każdą sobotę 4 grupy dziecięce i jedna dorosła, w sumie około 60 osób, uczy się języka polskiego i poznaje naszą historię i kulturę. – Zaczęliśmy w październiku 2017 roku. Mamy za sobą dwie uroczystości – jasełka oraz uroczystą akademię na zakończenie roku szkolnego, gdzie dzieci śpiewały m.in. utwory Edyty Geppert czy Piotra Rubika.  Zagrały też poloneza na akordeonach – chwali swoich uczniów Alina Czirkowa. I choć przyznaje, że gdy podczas pierwszych zajęć zobaczyła salę wypełnioną po brzegi, była lekko przerażona, teraz odczuwa ogromną satysfakcję. – Jestem zachwycona szkołą i swoimi kursantami – przyznaje.

PW/KK

Nasze serwisy