W obronie samorządności

Sejmik województwa opolskiego na XXVI nadzwyczajnej sesji uchwalił  rezolucję, w której wyraził zaniepokojenie działaniami ograniczającymi prawa wspólnot samorządowych.

– Sesja ma charakter nadzwyczajny, bo nadzwyczajna jest sytuacja, w której się znaleźliśmy – mówił Norbert Krajczy, przewodniczący Sejmiku. – Gdyby rezolucja była jednym z wielu punktów sesji, przeszłaby niezauważona.

Sesja zwołana została z inicjatywy radnych PSL, przy wsparciu Platformy Obywatelskiej i Mniejszości Niemieckiej. Na sali pojawiła się około pięćdziesięcioosobowa grupa opolskich wójtów, burmistrzów i starostów.

W rezolucji, skierowanej m.in. do prezydenta RP, prezesa Rady Ministrów, marszałków sejmu i senatu, sejmik zaprotestował przeciwko wprowadzaniu rozwiązań w administracji publicznej, ograniczających rzeczywiste kompetencje samorządów, a także wobec zmian prawa z pominięciem otwartego dialogu i konsultacji ze środowiskami samorządowymi, w sprawach bezpośrednio ich dotyczących. Zwrócił uwagę na zmniejszenie poziomu finansowania zadań zleconych przez administrację rządową, ocenił, iż samodzielność samorządu jest ograniczona – odbiera się bowiem marszałkom uprawnienia w zakresie gospodarki wodnej, planuje się odebranie wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego, wojewódzkich rad dialogu społecznego.

Piotr Pośpiech, starosta kluczborski, mówił, iż chciałby wyrazić wdzięczność za inicjatywę sejmiku i stworzenie okazji, by powiedzieć o tym, co samorządowców niepokoi. Zwracał uwagę na zapisy konstytucyjne, które mówią o zasadzie subsydiarności i pomocniczości, które realizuje wspólnota samorządowa, a które są gwałcone. Także Józef Swaczyna, starosta strzelecki, mówił, iż decentralizacja stała się  fundamentem Polski lokalnej i wzorem dla innych państw, jak należy reformę samorządową przeprowadzić. To wystąpienie klub radnych PiS uznał za polityczne i na znak protestu wyszedł z sali.

Wiceprzewodnicząca sejmiku, Elżbieta Kurek zwracała uwagę na aspekt społeczny: – Obywatele chcą wierzyć, że ich głos się liczy, że tu na miejscu ich sprawy będą rozstrzygane – mówiła.

Z kolei poseł PO, Ryszard Wilczyński, stwierdzał, że samorząd terytorialny ma być kolejnym łupem politycznym, który rządzący chcą zagarnąć. Przestrzegał, że demontaż samorządu cofnie Polskę do takich standardów, jakie obowiązują w Rosji, czy na Białorusi.

Głos w dyskusji zabrał także wojewoda opolski, Adrian Czubak. Jego zdaniem  dokument nie został poparty żadnymi analizami, ani faktami. Stwierdził też, że nie widzi żadnego zagrożenia w finansowaniu zadań rządowych. Jego zdaniem nadzór budowlany przechodzi do administracji rządowej, bo NIK wykazała szereg nieprawidłowości po stronie starostw. Co do gospodarki wodnej – polder Żelazna (wcześniej marszałek zwracał uwagę, że nie ma pieniędzy na jego budowę) nie byłby potrzebny, gdyby rząd PO dopilnował budowy zbiornika w Raciborzu i powierzył go hiszpańskiej firmie.

Marszałek województwa, Andrzej Buła, mówił z kolei, że nie ma zgody, by prawo było tworzone ramach inicjatywy poselskiej przez 15 posłów, bez potrzeby konsultacji społecznych. – Potrzebujemy dobrych, wcześniej konsultowanych ustaw. Nie chcemy polityki izolacji, bo sami sobie w globalnym świecie nie poradzimy  – powiedział.

Dariusz Byczkowski, przewodniczący Klubu Radnych PiS, stwierdził, że 11 rok zasiada w ławach sejmikowych, ale nie przypomina sobie rezolucji, która w taki sposób recenzowałaby polski rząd. – To jest miting polityczny, a nie sesja sejmiku – ocenił.

Radny PSL, Grzegorz Sawicki odpowiedział: – Rezolucja nie jest dokumentem politycznym, nie powinna nas poróżnić. Kwestie, które w niej poruszamy są naprawdę ważne. Odbiera się nam narzędzia do sprawowania naszych funkcji. Chcemy zasygnalizować, że zmiany nie idą w dobrym kierunku. Walczyliśmy o decentralizację, potrafiliśmy zawalczyć o sprawy regionu. Organizując sesję chcieliśmy odbyć poszerzoną dyskusję o sprawach, które nas niepokoją. Dlatego uważam, że rezolucja nie ma barw politycznych – mówił.

Sejmik uchwalił rezolucję 19 głosami „za”, jeden radny wstrzymał się, a przeciwko było pięciu radnych PiS (czyli cały klub).

MS

Nasze serwisy